Skip Navigation LinksStrona główna->Publikacje->Prawda o Facebook-u

 

Prawda o Facebooku

 

 

Facebook jest największą organizacją szpiegowską na świecie. W swoich archiwach gromadzi informacje o ponad 800 mln. użytkowników. Prywatność na portalu Marka Zuckerberga nie istnieje. Tu nie ma miejsca na żadne tajemnice.

Decydując się na założenie konta na Facebooku oddajemy swoje wirtualne życie w ręce 27-letniego najmłodszego miliardera na świecie. Każdy, kto oglądał film Davida Finchera "The Social Network" wie, że Mark Zuckerberg nie znosi kompromisów. Ten młody mężczyzna ma obsesję na punkcie swojego społecznościowego dziecka i trudno mu się dziwić - stworzył internetową potęgę, uzależnił od swoich usług setki milionów ludzi z całego świata i wcale nie zamierza na tym poprzestać. Poza tym kiedy studiował na Harwardzie wykradł zdjęcia dziewczyn z bazy danych uczelni metodami hackerów. Chociaż podczas ostatniej konferencji dla deweloperów f8 Zuck przyznał, że już przestał liczyć swoich poddanych, to trudno wierzyć mu na słowo. Idziemy o zakład, że 27-latek modli się o miliard. Do serwerów.

Szpiegowanie po logoucie

Tuż po zaprezentowaniu rewolucyjnych zmian na Facebooku, w tym zupełnie odmienionego profilu użytkownika, na jaw wyszło kilka kantów społecznościowego giganta. Okazało się, że portal jest bezczelny i monitoruje aktywność userów także po wylogowaniu.

Sprawa wypłynęła dzięki bystremu blogerowi z Australii. Przypomnijmy, iż Nik Cubrilovic odkrył, że tuż po logoucie z portalu Marka Zuckerberga na jego komputerze automatycznie instalował się "szpiegowski" plik cookie. Ciasteczko skrupulatnie sprawdzało, co mieszkaniec Antypodów robił w sieci poza Facebookiem. Oczywiście, że społecznościowy gigant za wpadkę przeprosił, błąd naprawił i ukatrupił inwigilatorskie ciasteczko. Nie wiadomo jednak, ile gigabajtów ważkich danych o użytkownikach trafiło dzięki nieuczciwej praktyce do Palo Alto. I ile kasy Facebook zarobił na przekazaniu tych informacji reklamodawcom, aby ci mogli skuteczniej docierać ze swoimi promocjami do poszczególnych facebookoholików.

Wirtualny "Ciasteczkowy Potwór" został pokonany. Co z tego? Guzik, bo Facebook i tak bawi się w Boga, więc nie bez kozery niektórzy mówią o portalu Marka Zuckerberga "FaceBóg".

FaceBóg widzi i zapisuje

Myśleliście, że Wasze zaczepki, facebookowe czaty i rozsyłane na Fejsie prywatne wiadomości po prostu się "rozpływają" po skasowaniu? Jeśli tak - byliście w błędzie. Członkowie austriackiej organizacji Europe v. Facebook odkryli, że imperium z Palo Alto archiwizuje każdą naszą aktywność. Co konkretnie? Przypomnijmy:

- wszystkie zaczepki,
- listy urządzeń, z których logowaliśmy się do portalu,
- wszystkie zaproszenia do wzięcia udziału w wydarzeniach, które otrzymaliśmy,
- pełną listę przyjaciół, których skasowaliśmy z Fejsa,
- wykaz znajomych, którzy nas wyrzucili,
- archiwum czatów,
- archiwum wysyłanych i odebranych wiadomości.

I tak od co najmniej 2007 roku. Terabajty zarchiwizowanych tajemnic.

Społecznościowe samobójstwo jedyną alternatywą?

Jak się ustrzec inwigilacji na Facebooku? Jest na to jeden skuteczny sposób - najlepiej w ogóle nie zakładać konta na portalu społecznościowym lub konto zdezaktywować. Jednak wszystko to, co przelaliśmy na facebookowych Tablicach, na zawsze tam zostanie. Można także próbować udawać Grega i próbować konspiracji - jednak użytkownicy, którzy nie posługują się na Facebooku własnym imieniem i nazwiskiem prędzej czy później zostaną namierzeni przez administratorów portalu i wyrzuceni na zbity pysk, jeśli nie dostosują się do zasad panujących na Fejsie.

Jeśli już wpadliśmy w sidła Facebooka i żadna siła nie jest nas w stanie przekonać, żeby stamtąd wiać, mądrze zarządzajmy naszym społecznościowym wizerunkiem. Bo skoro wszystko, co na portalu popełnimy, nigdy nie zostanie nam zapomniane, miejmy się na baczności. By za lat kilka lub jakiś wścibski szef nie wyciągnął naszych facebookowych kartotek i ze cynicznym uśmiechem na twarzy nie pokazał nam drzwi. Wyjściowych.

 

 

GIGANT W KOŃCU SIĘ PRZYZNAŁ!

Wielokrotnie pojawiały się przypuszczenia, że społecznościowy gigant udostępnia dane z profili brytyjskiemu rządowi. Teraz Facebook przyznał, że współpracował z urzędnikami. Jak podano, tylko przez pół roku służby sprawdziły prawie osiem tysięcy kont. Portal zaznaczył jednak, że wszystkie prośby rządu o dostępy były uargumentowane

Jak podają brytyjskie media, gigant mediów społecznościowych udostępnił dane tysięcy użytkowników brytyjskiemu rządowi. Urzędnicy zażądali od Facebooka dostępu do 7,199 profili tylko w okresie od stycznia do czerwca 2016 roku. Zgodnie z informacjami podanymi przez giganta, udostępnił on dane 87 proc. z całkowitej liczby kont, których domagał się rząd. Facebook zapewnił, że działanie było konieczne ze względu na pomoc służbom w rozwiązaniu spraw karnych. 

Wyjaśnienia Facebooka zdają się być jednak trochę naciągane. Jak wynika z analizy, 6,039 przypadków dotyczyło istotnie spraw karnych, jednak pozostałe 1,160 osób zostało prześwietlonych 'prewencyjnie', co w praktyce oznacza, że te osoby nie były podejrzane o żadne przestępstwa. Ponadto istnieje uzasadnione podejrzenie, że wielu przypadkach inwigilowane osoby nie miały pojęcia, że ich dane są udostępniane rządowi. Co więcej Facebook ujawnił, że niektóre prośby były urzędu były argumentowano w 'bardzo niejasny' sposób.
Udostępnianie danych z profili użytkowników, to nie jedyne działanie Facebooka na rzecz rządu. Media społecznościowe mają funkcję 'ochrona', dzięki której możliwy jest dostęp do konta użytkownika nawet, jeśli zostało usunięte lub zostały zmienione dane. Funkcja ta umożliwia sprawdzenie takiego profilu przez kolejne trzy miesiące.
Jednak wśród głosów krytycznych mówiących o nadużywaniu kompetencji przez rząd, pojawiają się także te, które aprobują te działania tłumacząc, że każda z próśb urzędników musi być merytorycznie uargumentowana. Co więcej, dostęp do danych nie służy inwigilacji obywateli, ale ma na celu zapobieganie przestępstwom.

Facebook szpieguje swoich użytkowników: skanuje twoje posty i rozmowy na czacie pod kątem przestępstw.

Facebook korzysta z oprogramowania do monitoringu treści przesyłanych pomiędzy użytkownikami i skupia się na nielegalnej aktywności. Jeśli system “oflaguje” jakiś podejrzany komentarz, pracownicy Facebooka podejmują decyzję co z nim zrobić dalej i np. informują policję.

Facebook czyta twoje rozmowy

Informację o nowych systemach monitoringu na Facebooku podał Joe Sullivan, Chief Security Officer Facebooka w rozmowie z Reutersem. Niestety, jako argumentu za wprowadzeniem “monitoringu” znów użyto “wyświechtanej” pedofilii…

Joe podał przykład 30-latka, który czatował o seksie z 13-latką i chciał się z nią spotkać. Facebook to zauważył. Facebook poinformował policję. Policja przejęła komputer nastolatki i aresztowała mężczyznę. Policja pochwaliła Facebooka za szybkość działania. Chyba funkcjonariuszom spodobała się ta funkcja serwisu, podnosząca im statystyki skuteczność zatrzymań.

Kogo najchętniej monitoruje Facebook?

Oprogramowanie Facebooka skupia się przede wszystkim na skanowaniu rozmów pomiędzy osobami, które nie mają zażyłych stosunków
(pun intended
   na Facebooku:

·   niedawno zostały znajomymi,

·  w ogóle nie są znajomymi lub mają niewielu wspólnych znajomych,

·  jest pomiędzy nimi duża różnica wieku

·  dzieli ich spora odległość geograficzna.

Co ciekawe, podobno profile nieletnich na Facebooku nigdy nie są pokazywane przez wyszukiwarkę Facebooka, a sami nieletni mogą rozmawiać tylko z osobami dodanymi do przyjaciół
(wiadomości, chat).

Facebook w rozmowach szuka fraz zebranych na podstawie analizy wcześniejszych rozmów pomiędzy kryminalistami. Facebook twierdzi, że robi wszystko co możliwe, aby jego oprogramowanie do skanowania prywatnych rozmów użytkowników generowało jak najmniej pomyłek (false-positive’ów) — ich celem nie jest bowiem, zdaniem Joe Sullivana, zmuszanie pracowników Facebooka do czytania prywatnej korespondencji użytkowników portalu.

Jak chronić swoją prywatność w internecie? Jak bezpiecznie rozmawiać przez internet?

No cóż, jeśli ktoś do tej pory naiwnie myślał, że wysyłane przez niego treści poprzez dowolną internetową usługę (Facebook, Gadu-Gadu, Nasza-Klasa, Skype) nie mogą być skutecznie i wydajnie monitorowane przez właścicieli usługi lub policję, to właśnie dostał piękny kontrprzykład.

Jeśli chcesz bezpiecznie wymieniać poufne treści przez internet, korzystaj z szyfrowania point-to-point, na przykład przy pomocy oprogramowania GNU Privacy Guard, implementującego protokół OpenPGP — niestety bariera wejścia w kryptografię asymetryczną jest dla wielu normalnych osób nie do przeskoczenia i niestety sama kryptografia asymetryczna nie jest idealna i posiada kilka słabych punktów…

Jeszcze naga prawda przedstawiona przez
Maxa Kolonko o twórcach FB - źródło: YouTube



 monitoring pozycji - ASP.NET   © 2017 - Centralny Serwer Warszawa